O czym i dla kogo jest książka „Jezus poszukiwany”

Książka

Jan Kochanowski, 'Na lipę'Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!

Książka - czym jest i dla kogo

Trudno przecenić rolę mediów w upowszechnianiu ewangelicznych treści. Począwszy od pierwszych zbiorów komentarzy do Pisma oraz wielowiekowej spuścizny sztuk plastycznych, a skończywszy na dzisiejszych internetowych serwisach, kulturowa przestrzeń Starego i Nowego Kontynentu wypełniana jest obficie świadectwami norm i wyobrażeń dotyczących roli i zamysłów objawionego w Chrystusie bóstwa.

Podstawowym pytaniem tego oryginalnego zbioru (wydanego w maju 2012 roku) jest, czy rola ta nie jest zbyt duża, a normy znane uczniom Pańskim, zwłaszcza że trzeźwo myślącym ludziom nie jest łatwo nazywać historię chrześcijaństwa jego triumfem, postępem czy nawet chlubą, a dobre wieści jej luminarzy często noszą oczywiste znamiona niezbyt wyszukanej, bezczelnej i kłamliwej propagandy.

Autorską tezą jest, że dzisiejsi wyznawcy Chrystusa nie są bliżsi prawdzie, niż byli dwa tysiące lat temu nadgorliwi Żydzi trudzący się, by zapędzić Mesjasza w kozi róg. Wręcz przeciwnie — są od niej o wiele dalsi, a w dodatku mniej sympatyczni, ponieważ nie zadają już w ogóle trudnych uczniowskich pytań, mniejsza o siłą rzeczy niskie moralne dystynkcje ich czysto koniunkturalnej i manipulatorskiej dociekliwości.

Zmieniły się polityczne, gospodarcze, społeczne i kulturowe realia, przeobrażeniu uległy także związane z nimi normy oraz treści i środki przekazu, jednak w dalszym ciągu nie tylko mało kogo obchodzi to, o czym tak naprawdę Sprawiedliwy myślał, co czuł i czego chciał, ale wręcz Sprawca chrześcijańskiej wiary wydaje się być — podobnie jak przed wiekami — personą non grata.

Zamysł pisarski jedynie uprzedza te zdroworozsądkowe intuicje, służebnie wychodząc im naprzeciw z dość tęgim materiałem dowodowym, którego rolą jest zarówno wykazanie determinacji współczesnych chrześcijańskich denominacji w kreowaniu fałszywego wizerunku Chrystusowego bóstwa, jak również jej zapamiętałej cenzorskiej arogancji wobec doniosłych świadectw apostolskiej władzy i wielkości.


☆ ☆ ☆

Czytelnik mojej książki w zasadzie nie musi przyjmować przedstawionego tu punktu widzenia, by móc ocenić wiarygodność ściśle redaktorskiego zamysłu oraz wartość tej literatury faktu dla nowożytnej nauki o Chrystusie — podjąłem w niej dostatecznie duże wyzwania, by móc nie żywić obaw o jej kaznodziejskie braki.

Powinien jednak rozumieć, że taka praca to nie fraszka ani przysłowiowa mięta z bóbrem. Wypada mu więc tu oddać honor należny prawdzie bez względu na to, czy podoba mu się ona czy nie. Ostrzegam go lojalnie, by tego nie zaniechał, jeśli szczerze szykuje się na spotkanie z Bogiem.

Wiem, że zazwyczaj pisarze zwykli gorąco zachęcać do lektury swoich książek — różnią mnie od nich znacznie skromniejsze aspiracje oraz benefity z tytułu autorstwa tej publikacji, w związku z czym lepiej też od innych rozumiem, iż mało kogo stać na to, by się w jej lekturze zagłębić.

Niestety jednak, nie przykazano mi wychodzić ze skóry, stawać na głowie, ani strzępić języka po próżnicy, toteż dobrze byłoby, gdyby Czytelnik przed lekturą zaakceptował moje ludzkie ograniczenia byłego robotnika odlewni.

W tej witrynie starałem się jedynie o bardzo cenne rady i naprawdę cieszyłbym się, gdyby komukolwiek się one przydały, ale powodzenie moich gości w tej sprawie nie całkiem ode mnie zależy — jak to w prawdziwym życiu bywa, jednym będzie ono dane a innym nie.

Paweł Zelwan